6 min czytania

Patostreaming in Poland — how the internet normalises violence and stupidity

Patostreaming is a phenomenon that has stirred controversy and genuine concern for years. What exactly is it, why does it attract millions of viewers and what legal and social consequences does it carry? We take a closer look.

Patostreaming in Poland — how the internet normalises violence and stupidity

Patostreaming in Poland — how the internet normalises violence and stupidity

Pijany mężczyzna bije współlokatora na żywo przed kamerą. W czacie lecą donacje, a widzowie dopingują do kolejnych aktów przemocy. To nie scena z filmu - to zwykły wieczór u jednego z polskich patostreamów, które w szczytowym momencie potrafią gromadzić dziesiątki tysięcy widzów jednocześnie. Zjawisko, które zaczęło się od kilku osób transmitujących swoje życie na marginesie społecznym, przerodziło się w osobny segment internetowej rozrywki z własnymi gwiazdami, ekonomią i rosnącą publicznością.

Jako firma działająca w branży technologicznej obserwujemy, jak internet kształtuje zachowania społeczne. Temat patostreamingu jest dla nas istotny, bo dotyka kwestii odpowiedzialności platform, bezpieczeństwa w sieci i wpływu treści na młodych użytkowników.

Czym właściwie jest patostreaming

Patostreaming to transmitowanie na żywo treści przedstawiających patologiczne zachowania: picie alkoholu w nadmiarze, bójki, poniżanie innych osób, niszczenie mienia, a nierzadko także czyny, które wprost wypełniają znamiona przestępstw. Termin powstał w Polsce i jest połączeniem słów "patologia" i "streaming". Choć podobne zjawiska istnieją w innych krajach, to właśnie w Polsce patostreaming przybrał szczególnie wyrazistą formę.

Najpopularniejsze postacie polskiego patostreamingu, takie jak Daniel "Magical" Zwierzyński, Rafał "Rafonix" Jeż czy uczestnicy tzw. "Ekipy z Warszawy", budowali swoją popularność na kilku powtarzalnych schematach:

  • Prowokacja i eskalacja - każdy kolejny stream musiał być bardziej szokujący od poprzedniego, żeby utrzymać zainteresowanie widzów
  • Interakcja z widownią za pieniądze - widzowie wpłacali donacje z poleceniami, często zachęcając do agresji lub upokarzających czynności
  • Kreowanie dramaturgii - konflikty między streamerami, "beef", wzajemne wyzwania i prowokacje
  • Wykorzystywanie osób w trudnej sytuacji - bezdomnych, osób uzależnionych, ludzi z niepełnosprawnościami

Model ekonomiczny patostreamów opiera się głównie na donacjach od widzów oraz przychodach z reklam na platformach streamingowych. W szczytowym okresie popularności najgłośniejsi patostreamerzy zarabiali kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, a w pojedynczych przypadkach nawet więcej.

Dlaczego ludzie to oglądają

To pytanie zadaje sobie wielu rodziców, pedagogów i psychologów. Odpowiedź nie jest prosta i wymaga odwołania się do kilku mechanizmów psychologicznych.

Po pierwsze, działa tu efekt wypadku drogowego - trudno odwrócić wzrok od czegoś szokującego. Ludzki mózg jest ewolucyjnie zaprogramowany na zwracanie uwagi na zagrożenia i sytuacje nietypowe. Patostreamy dostarczają silnych bodźców emocjonalnych, które w monotonii codzienności działają jak zastrzyk adrenaliny.

Po drugie, istotną rolę odgrywa porównanie społeczne w dół. Oglądanie osób, które funkcjonują gorzej od nas, może dawać chwilowe poczucie wyższości i poprawiać samoocenę. To mechanizm dobrze opisany w psychologii społecznej, który tłumaczy popularność wielu formatów reality TV.

Po trzecie, patostreamy oferują poczucie wspólnoty i wpływu. Widz nie jest biernym obserwatorem - poprzez donacje i czat może wpływać na to, co dzieje się na ekranie. To forma interaktywnej rozrywki, w której granica między widzem a uczestnikiem się zaciera. Dla młodych ludzi, którzy często czują się bezsilni w realnym świecie, ta pozorna sprawczość bywa niezwykle atrakcyjna.

Badania prowadzone przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę oraz NASK wskazują, że znaczną część widowni patostreamów stanowią osoby niepełnoletnie, często w wieku 12-17 lat. To grupa szczególnie podatna na normalizację przemocy i ryzykownych zachowań.

Ciemna strona - od głupoty do przestępstw

Patostreaming nie kończy się na piciu piwa przed kamerą. W ostatnich latach byliśmy świadkami sytuacji, które daleko wykraczają poza złą rozrywkę:

Przemoc fizyczna na żywo. Wielokrotnie dochodziło do pobić transmitowanych w czasie rzeczywistym. W niektórych przypadkach ofiary trafiały do szpitala, a sprawcy na komisariat. Problem polega na tym, że dowody w postaci nagrań często znikają z platform, zanim organy ścigania zdążą zareagować.

Wykorzystywanie osób bezdomnych i uzależnionych. Jednym z najbardziej niepokojących wzorców jest angażowanie w transmisje osób w kryzysie bezdomności lub zmagających się z uzależnieniami. Za niewielkie kwoty lub alkohol są one nakłaniane do upokarzających czynności na oczach tysięcy widzów.

Ryzykowne zachowania i naśladownictwo. Patostreamerzy regularnie podejmują działania zagrażające zdrowiu i życiu - od jazdy pod wpływem alkoholu po niebezpieczne "wyzwania". Efekt naśladownictwa wśród młodych widzów jest realnym zagrożeniem, które potwierdzają przypadki odnotowywane przez policję i pedagogów szkolnych.

Powiązania z darknetem. Część ekosystemu patostreamingu funkcjonuje na granicy legalności lub poza nią. Niektóre treści, zbyt drastyczne nawet dla YouTube czy Twitcha, trafiają na zamknięte grupy, serwery Discord lub platformy w darknecie. Tam granice przesuwają się jeszcze dalej - pojawiają się materiały przedstawiające poważne przestępstwa, handel nielegalnymi substancjami czy organizowanie nielegalnych walk.

Co na to prawo i platformy

Polskie prawo nie zawiera przepisów stworzonych specjalnie z myślą o patostreamingu. Nie oznacza to jednak, że patostreamerzy są bezkarni. Ich działania mogą podlegać odpowiedzialności na podstawie wielu istniejących regulacji:

  • Art. 207 Kodeksu karnego - znęcanie się nad osobą
  • Art. 190a KK - uporczywe nękanie (stalking)
  • Art. 202 KK - rozpowszechnianie treści pornograficznych (w przypadku treści z udziałem małoletnich)
  • Art. 208 KK - rozpijanie małoletniego
  • Art. 255 KK - publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa

W 2019 roku Rzecznik Praw Dziecka oraz organizacje pozarządowe rozpoczęły kampanię na rzecz skuteczniejszego ścigania patostreamerów. Od tego czasu doszło do kilku głośnych zatrzymań i wyroków skazujących, choć skala problemu wciąż przewyższa możliwości organów ścigania.

Platformy streamingowe, takie jak YouTube czy Twitch, formalnie zabraniają treści promujących przemoc i niebezpieczne zachowania. W praktyce jednak moderacja opiera się głównie na zgłoszeniach użytkowników i algorytmach, które nie zawsze radzą sobie z treściami w języku polskim. Zablokowane konta odradzają się pod nowymi nazwami, a streamerzy migrują między platformami.

Co możemy zrobić - perspektywa rodziców i społeczeństwa

Walka z patostreamingiem nie może polegać wyłącznie na zakazach i blokowaniu. Potrzebne jest podejście wielopoziomowe:

Edukacja medialna w szkołach. Dzieci i młodzież powinny uczyć się krytycznego odbioru treści internetowych. Nie chodzi o straszenie, lecz o budowanie kompetencji pozwalających rozpoznać manipulację i zrozumieć, dlaczego pewne treści są szkodliwe.

Rozmowa zamiast kontroli. Rodzice, którzy odkrywają, że ich dziecko ogląda patostreamy, często reagują zakazem. Skuteczniejsze bywa zadanie pytań: co cię w tym przyciąga? Jak myślisz, co czuje ta osoba na ekranie? Czy chciałbyś, żeby ktoś tak traktował ciebie?

Odpowiedzialność platform. Firmy technologiczne muszą inwestować w lepszą moderację treści, szczególnie w językach innych niż angielski. Algorytmy rekomendacji nie powinny promować treści opartych na szoku i przemocy tylko dlatego, że generują wysokie zaangażowanie.

Wspieranie alternatyw. Młodzi ludzie szukają w internecie emocji, przynależności i poczucia sprawczości. Zamiast jedynie odcinać ich od toksycznych treści, warto oferować angażujące alternatywy - od wartościowych twórców internetowych po lokalne inicjatywy i projekty.

Podsumowanie

Patostreaming to zjawisko, które odsłania ciemną stronę gospodarki uwagi. Mechanizmy, które napędzają sukces platform społecznościowych - zaangażowanie, interaktywność, viralowość - w tym kontekście stają się narzędziami normalizacji przemocy i eksploatacji.

Nie da się tego problemu rozwiązać jednym ruchem. Potrzebna jest współpraca legislatorów, platform technologicznych, szkół, rodziców i samych twórców internetowych. Jako firma obecna w przestrzeni cyfrowej uważamy, że każdy z nas ponosi część odpowiedzialności za to, jaki internet budujemy.

Jeśli temat bezpieczeństwa w sieci jest Wam bliski, zachęcamy do dzielenia się tym artykułem i do rozmów z młodymi ludźmi w Waszym otoczeniu. Czasem jedno pytanie zadane w odpowiednim momencie może więcej niż najlepsza blokada rodzicielska.